FK Bijatyki

Udostępnij

Viewtiful Joe

ImageByl cieply wiosenny wieczor, kiedy mlody chlopak imieniem Joe zabral swoja nieletnia kobiete na seans filmowy do jednego z niskobudzetowych kin. Zgasly oswietlajace sale lampy, a bialy ekran pokryl sie smugami nawarstwiajacego sie filmu opowiadajacego o przygodach dzielnego obroncy ludzkosci - Kapitana Niebieslawa. Ow tragikomiczny bohater wyposazony w nadludzkie moce i nieziemskie mozliwosci, jak inspektor Borewicz trwal w swej odwiecznej krucjacie przeciw wszystkim mendom tego swiata. Produkcje o tematyce heroicznej maja zazwyczaj to do siebie, że nadmierne nafaszerowanie akcja przyplacaja dosc uboga warstwa dramatyczno-milosna, czyli stanowia deficyt wszystkich tych cech, ktore powoduja wzmozona koedukacje w glebszych stronach kinowej sali. Totez, aby nadrobic pewna pustke, zdeterminowana dziewczyna wziela inicjatywe w swoje rece dwuznacznie pochylajac sie nad zaangazowanym filmem chlopcem. Coz robic, nie od dzis wiadomo, ze niewiasty dojrzewaja szybciej, wiec Bogu ducha winny Joe nie chcac sprawic kobiecie przykrosci poddal sie romantycznemu nastrojowi chwili. Nagle z ekranu dobiegl przenikliwy wrzask. To Kapitan Niebieslaw z niewyjasnionych przyczyn zaczal przegrywac z tajemniczym potworem, ktory rozprawiwszy sie z superbohaterem porwal Joe'mu malolate. Nie namyslajac sie ani chwili dluzej, chlopak ruszyl w pogoni za zaprzepaszczona szansa na stracenie dziewictwa.

W ten oto barwny i nieco sfabularyzowany przeze mnie sposob przedstawia sie historia wprowadzajaca nas w realia ostatniej dwuwymiarowej gry Capcomu. "Viewtiful Joe" jest platformowka z silnie zaakcentowanym motywem sprawczo-rozbojniczym znanym w pewnych kregach - mordobiciem. W nasze rece oddano do dyspozycji dwa ciosy odpowiadajace za uderzenia noga i piescia. Do tego dochodzi skok umozliwiajacy dodatkowy doskok oraz trzy triggery stanowiace wlasciwa osie zabawy. Mianowicie, wciskajac owe przyciski wywolujemy specjalne efekty towarzyszace naszym poczynaniom. Pierwszy odpowiada za spowolnienie, ktore to, jak sama nazwa wskazuje - wplywa na szybkosc ruchow i wszystkich widocznych dzialan dziejacych sie na ekranie. Nasz bohater nie dosc, ze automatycznie wykonuje uniki to jeszcze potrafi odbijac wystrzeliwane w jego kierunku pociski, ktore w normalnym trybie sa niedostrzegalne. Drugim ze specjalnych efektow jest przyspieszenie. Joe dostaje mozliwosc trzepania gigantycznych combosow eliminujacych cale hordy wrogow. Trzecia i juz ostatnia opcja jest "zoom" pozwalajacy wykonac dodatkowe ataki. Aby nie bylo zbyt latwo, ograniczeni jestesmy specjalnym paskiem energii, ktora zanika wraz z uzywaniem specjali. Gdy spadnie do zera na powrot stajemy sie flegmatycznym niedorajda Joem, ktory pozbawiony swoich super mocy jest bardziej narazony na lanie niz w swoim "czaderskim" wdzianku. Dodam jeszcze, ze wspomniana przeze mnie energia uzupelnia sie samoistnie.

Z racji swojego platformowkowego charakteru zmuszeni bedziemy skakac po balkonach i windach nie szczedzac przy tym bluzgow personifikujacych napotykane przeciwnosci losu. Oprocz regularnego serwowania naszym oponentom wslizgow i uppercutow trzeba bedzie uwazac na kolce, zapadnie i mase innych rzeczy utrudniajacych nam odbicie ukochanej. Czekaja na nas takze momenty intelektualnej ejakulacji, gdy przystaniemy na chwile, by pomyslec nad przygotowana przez programistow glupawa zagadka sprowadzajaca sie najczesciej do efektywnego wykorzystania naszych specjalnych umiejetnosci. W akcji "Viewtiful Joe" prezentuje sie niesamowicie. W zaleznosci od preferowanego przez nas trybu, obraz zmienia swoje polozenie, rozplywa sie, lub przybliza interesujacy nas obiekt. Z kazdym zadanym ciosem z przeciwnikow wylatuja tryby i sruby, wszystko blyska a wokol naszego wojownika pojawiaja sie spowijajace go plomienie. W trakcie wedrowki zbieramy odnawiajace zycia hamburgery, tasmy wydluzajace nasz pasek energii specjalnej oraz monety, ktore wydac mozemy w sklepie kupujac bron i ulepszenia. Standardowi przeciwnicy nie sa zbyt trudni, wystarczy kilka prob aby domyslic sie odpowiedniej taktyki dzialajacej na danych wrogow, a tych jest calkiem sporo. Na naszej drodze staja rozne wariacje robocikow. Jedne stanowia typowe mieso armatnie, drugie strzelaja z pistoletow, a inne zrzucaja na nas bomby. Kazdy z etapow sklada sie na epizod, wienczony walka z Bossem. O ile potyczki ze zwyklymi maruderami nie nastreczaja zbytnich problemow, to do ich wiekszych braci podchodzic bedziemy conajmniej kilka razy zanim uda nam sie ich w koncu wyeliminowac. To co moze (ale nie musi) odstraszyc przecietnego gracza to, w razie straty zyc - zmudne przechodzenie calego epizodu od poczatku. Tym, ktorzy jednak pomyslnie dobrna do konca przygody zaserwowano mozliwosc zagrania ukrytymi postaciami i zmiezenia sie z dwoma dodatkowymi stopniami trudnosci, z ktorych ostatni docenia chyba tylko fani regularnych wycieczek do salonow sado-masazu.

Grafika zostala wykonana metoda cel-shading. Mimo dwuwymiarowego charakteru gry poruszamy sie po trojwymiarowym terenie co i rusz zmieniajacym perspektywe. Postacie sa doskonale animowane i poruszaja sie bardzo plynnie. Kazdy z etapow jest zroznicowany koncepcyjnie przez co nie znuzymy wzroku tymi samymi teksturami. Jedyne do czego moge sie przyczepic to infantylny design postaci, ale jesli komus nie przeszkadzaja okupujace ekran pokurcze nie bedzie zalowal tych kilku chwil spedzonych przy konsoli. Przydaloby sie tez troche koloru czerwonego, wieksze zroznicowanie przeciwnikow i ciekawsza gra swiatel. Jesli chodzi o odglosy dobiegajace z glosnikow to nie odstaje one od normy. Muzyka to mieszanka nowoczesnego stylu z domieszka melodyjnych kawalkow skladajacych sie na calkiem poprawna sciezke dzwiekowa. Podobnie z odglosami wydawanymi przez postacie - nie uslyszymy tutaj niczego co mogloby na dluzej przykuc nasza uwage czy wgniesc w fotel.

"Viewtiful Joe" zebral na swiecie wysokie noty. Wszystkich zachwycila jego oryginalnosc i nowatorstwo w podejsciu do tak wyeksploatowanego tematu. Mi sie ta gra nie podoba gdyz zbyt szybko mi sie znudzila. Mimo ladnej grafiki i szybkiej akcji nalezy pamietac, ze to tylko krotka bitka, po ktorej skonczeniu prawdopodobnie duzo czasu uplynie zanim przysiadziemy do niej ponownie. Jasne, milo jest sobie poskakac i pomashowac przyciski obijajac mordy calym zastepom humanoidalnych animkow, ale nasuwa sie pytanie - ile mozna? Biorac jeszcze pod uwage frustrujace powtarzanie calych epizodow nalezy zdawac sobie sprawe ze swojej kondycji psychicznej, gdyz giniecie, ktorys raz z rzedu na tym samym levelu potrafi doprowadzic do szalu bardziej, niz zachecic do dalszej gry. Gdyby zaimplementowano chociaz tryb multiplayer, wtedy znacznie przedluzonoby zywotnosc tego tytulu. Tak sie jednak nie stalo, wiec po najwyzej kilku przejsciach, "Viewtiful Joe" wyladuje gleboko w szafie, a my z braku lepszej motywacji do dalszego klepania tych samych kapiszonow odpalimy jakis bardziej wciagajacy tytulik...

ImageImageImage

Ocena końcowa:

Grafika - 7/10
Dzwiek - 6/10
Miodnosc - 6,5/10
Ogolem - 6/10

Platforma: GameCube
Udostępnij
Dodaj komentarz na Forum ( już dodano 0 ).